Czy lepiej oglądać za darmo filmy w sieci zamiast w kinie?

Kino czy własna kanapa? Ta dyskusja toczy się wśród miłośników filmów, odkąd Internet zagościł na dobre w naszych domach. Zasadniczo są trzy szkoły widzów: ci, którzy będą twierdzić, że nic nie zastąpi odbioru filmu w kinie; ci, co nad efekty dolby stereo przedkładają komfort własnego domu (szczególnie odkąd efekty te można odtworzyć w domu przy dobrym sprzęcie), a wreszcie ci, którzy widzą zalety jednego i drugiego sposobu oglądania filmów. 

Jeśli wolisz kino

Choć technologia poszła naprzód tak bardzo, że wiele argumentów zwolenników tej formy już się przedawniło, nadal są tacy miłośnicy filmów, którym kina nic nie zastąpi.

Dla niektórych z nich wyjście do kina, to cały rytuał, swego rodzaju święto kultury. Nawet jeśli filmem, który mają zamiar obejrzeć, są najnowsze przygody Agenta 007 czy horror klasy B. I nie sposób im odmówić tego, że faktycznie coś jest w takim kontakcie z filmem na dużym ekranie.

Szczególną formą pokazów jest kino plenerowe. Tęskniliśmy za nim, odkąd w Polsce zaczęły się pojawiać amerykańskie filmy, na których nastolatki siadały przytulone na masce samochodu, by dzielić swoją uwagę między akcję na ekranie i towarzysza/towarzyszkę. Choć nie do każdego kina plenerowego w Polsce da się wjechać samochodem, pokazy filmów na świeżym powietrzu – od kina sąsiedzkiego po wielkie festiwale filmowe – cieszą się ogromną popularnością.

Osobną klasą są kina studyjne. Owiane mitem kina niszowego, przez wiele lat były Mekką fanów ambitnego kina. Wydaje się jednak, że ich czas dobiega końca – dziś niemal każdy tytuł można znaleźć w sieci, często za darmo.

Czasem kino, czasem kanapa 

Większość z nas mieści się w tej kategorii. Na co dzień oglądamy ulubione seriale czy mniej wymagające filmy za darmo online (za darmo lub odpłatnie), ale na wielkie premiery nadal idziemy do kina. W końcu żadne LCD nie zastąpi wielometrowego ekranu, kiedy Frodo niesie pierścień przez Mordor. Są efekty, które tracą na miniaturyzacji do rozmiarów kina domowego.

Czasem jest to po prostu kwestia budżetu. Mimo postępu technologicznego dobry sprzęt nadal kosztuje całkiem sporo. I zajmuje niemało miejsca. Sam system nagłośnienia (kolumny, subwoofer, wzmacniacz itd.) wymaga odpowiedniej przestrzeni nie tylko, żeby miał gdzie stać, ale też, żeby miał gdzie wybrzmiewać. A bilet do kina, choć coraz droższy, nadal kosztuje ułamek kwoty potrzebnej na odpowiedni zestaw sprzętu domowego.

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej 

Kto kiedykolwiek padł ofiarą efektów dźwiękowych zbiorowego przeżuwania popcornu na sali kinowej, ten bez wątpienia doceni podziwianie wyczekiwanego lub ulubionego filmu w zaciszu własnego domu.

Nie bez znaczenia jest też szybki dostęp. W dzisiejszych czasach niemal każdy film jest dostępny w sieci, często za darmo. I można go oglądać tyle razy, ile dusza zamarzy, choćby i całą noc. Albo zatrzymać i pójść do kuchni po herbatę.

Choć w salach kinowych jest coraz wygodniej, a multipleksy mają nawet kanapy, jednak nic nie zastąpi relaksu na własnej sofie, może z psem lub kotem u boku. I bez krytycznych spojrzeń, jeśli zechcemy się wyciągnąć przy oglądaniu.

Innym czynnikiem mogą być finanse. Wiele filmów jest online za darmo albo za minimalną kwotę, niższą niż cena biletu filmowego. Telewizja internetowa czasem jest dostępna w całości lub w części nieodpłatnie a czasem nie, jednakże serwisy VOD także oferują filmy za darmo.

Wszystko to sprawia, że coraz chętniej oglądamy filmy w domu i w drodze: na komputerze, na laptopie czy na komórce. Według badania „Digital 2020” przeprowadzonego przez Hootsuite i We AreSocial, 90% internautów w wieku od 16 do 64 lat ogląda filmy online. To więcej niż słuchających muzyki w sieci (70%) czy internetowych stacji radiowych (47%). Zaś 63% polskich internautów co miesiąc korzysta z platform streamingowych.

Nie ulega wątpliwości, że niemal wszyscy oglądamy treści wideo online, także filmy. I choć kino nadal ma swój urok, wydaje się, że liczba zwolenników domowych spotkań z dziesiątą muzą będzie rosnąć.